Recenzja słuchawek Brainwavz M2

Brainwavz M2 in-ear monitors review

Sporo osób ma ogromne problemy z wyborem słuchawek, które w cenie do 200zł zagrają dokładnie tak, jak życzyliby sobie tego ich nabywcy. Mnogość rozwiązań i krzyczące zewsząd hasła typu „krystaliczna góra”, „detaliczny bas”, „zbalansowane brzmienie” i w ogóle przecudowne hi-fi za grosze dodatkowo komplikują sytuację, a że 200 złotych to kwota względnie groszowa, użytkowników i co za tym idzie opinii jest tyle, że trudno odróżnić produkt dobry od złego, albo przynajmniej recenzję prawdziwą od bełkotu marketingowca albo kogoś, kto o pozostałej części rynku albo brzmieniu w ogóle mającym cokolwiek wspólnego z jakością nie ma wielkiego pojęcia. Niestety nie da się odróżnić na oko sprzętu dobrego od złego, dlatego z pomocą w takich chwilach przychodzą niezależne recenzje, co do których zastosowanie ma stara dobra zasada: „jak człowiek sam nie przesłucha to nigdy nie będzie pewien”. Nie inaczej podejście moje wyglądało do Brainwavz M2, będących przedmiotem tejże recenzji.

Jakość wykonania
Oczywiście gdyby wszystko było perfekcyjnie, to by świat się zawalił, ale pod względem jakościowym M2 definitywnie mają się czym pochwalić. Przede wszystkim na uwagę od razu zasługują kabel oraz tipsy. Ten pierwszy jest typową kabelkową skrętką ze sztywną otuliną, sprawiając całościowo wrażenie bardzo solidnego połączenia. Tego typu konstrukcję kabla spotkać można (bez wspomnianej otuliny) przede wszystkim w przypadku armatur, także jest to absolutnie pożądane i sprawdzone rozwiązanie decydujące o żywotności tego elementu. Druga sprawa to użyte w tym modelu tipsy. O ile te standardowe nie przekonują do siebie zbytnio grubością, przez co nie są w stanie wypełnić kanału tak pewnie, jak grubsze mieszanki, ale kapitalnie sprawdzają się dostarczane wraz z nimi tipsy stożkowe z zawężonym o połowę otworem wylotowym względem nasady, oferując dzięki temu lepszy transport dźwięku do kanału oraz pewność i wygodę użytkowania. Nawet przy częściowym umieszczeniu w kanale siedzą stabilnie i gwarantują ze wszystkich dostarczanych z nimi tipsów najlepsze warunki odsłuchowe.

Dane techniczne prezentują się następująco:
Typ przetwornika: Dynamiczny
Średnica przetwornika: 10,7mm
Pasmo przenoszenia: 20-20000 Hz
Nominalna moc wejściowa: 10mW
Czułość: 115 dB/mW
Zniekształcenia: <= 0.3% @ 94dB
Maksymalna moc wejściowa: 40mW
Impedancja: 20Ω
Wtyk: pozłacany jack 3.5mm w układzie L z wygiętym kablem pod kątem 60 stopni
Kabel: miedziany pokryty srebrem, 1,3m

W zestawie otrzymujemy:
- 6 zestawów nakładek silikonowych (S/M/L)
- etui
- klips do kabla
- parę pianek Comply T400

Konstrukcja kopuł również odchodzi od przyjętych powszechnie standardów. M2 to w zasadzie trójelementowy model, mogący zostać złożony i rozłożony w każdej chwili. Kopułka składa się z dwóch połówek, gdzie do tej drugiej przykręcany jest sztywny łącznik kabla otulony termoskurczką. Na niej znajduje się też wypukły punkt oznaczający jeden z kanałów i ułatwiający bezwzrokową identyfikację słuchawki o odpowiednim kanale. Takie patenty chociażby AKG stosuje od lat i dziw bierze, że producenci masowo nie bawią się w takie rozwiązania i spotkać je można tak sporadycznie, także element ten zasługuje w M2 na odnotowanie. Generalnie największe zastrzeżenia można mieć do zjeżdżającej tejże termoskurczki z łączników. Naciągnięcie jej do oporu rozwiązuje problem, choć tutaj może to być po prostu kwestia testowanego przez nas egzemplarza.

Brainwavz M2 Brainwavz M2

Brainwavz M2 Brainwavz M2

Brainwavz M2 Brainwavz M2

Brainwavz M2 Brainwavz M2

Podczas użytkowania M2 nie stwierdziłem najmniejszych problemów z dopasowaniem ich pod swoje kanały słuchowe, a przypomnę, że sytuacja nie wygląda u mnie pod tym względem najlepiej i stąd zazwyczaj staram się unikać konstrukcji dokanałowych i dousznych w codziennym, prywatnym użytkowaniu. M2, zwłaszcza z piankami Comply, siedziały pewnie i równo w każdym kanale. Izolacja zależy od typu użytych tipsów, ale jej poziom ustaliłbym dla tego modelu na standardowy – to definitywnie nie są izolatory.

Brzmienie
W zakresie niskich tonów pierwszą rzeczą rzucającą się w uszy jest niski, twardy, punktowy bas, przypominający mi bardzo mocno sposób grania tańszych dokanałowych Creative’ów, czyli w negatywnym tego słowa znaczeniu. Niestety realizowany jest on kosztem pozostałych jego fragmentów, toteż nie doszukamy się w nim pulchności, wykwintności, czy też bardzo wyraźnego midbasu. Będzie twardo, szybko i najczęściej stosunkowo sucho, czyli zewsząd zmierzając w kierunku najlepszego przepisu na momentalny ból głowy. Może i faktycznie jest tak, jak opisuje producent, że jest intensywny i detaliczny, ale co do tej detaliczności jednak bym się nieco powstrzymał od takich stwierdzeń. Przede wszystkim tak bardzo podkreślony najniższy bas nadaje całemu brzmieniu bardzo „dziwny” oddźwięk, ujmuje mu naturalności i realizmu. Już przesadzony bas w NE-770X był tutaj lepszy, gdyż przy całym swoim nadmiernym wyeksponowaniu i częściowym gramoleniu się do średnicy prezentował o wiele pełniejszy i jednocześnie bogatszy poziom, który można było korygować całościowo. Tutaj brakuje mi przede wszystkim wagi, charakteru i „pomostu” ze średnicą, także jeśli chodzi o bas, to dla mnie jest on dokładnie tym, czego sam osobiście, podkreślę – osobiście, starałem i nadal staram się unikać, ale mam jednocześnie świadomość, że wiele osób takowy preferuje i uczciwie przyznać w tym miejscu też muszę, że w niektórych utworach sprawdza się on znacznie bardziej niż wtedy, gdy ma on pełniejszy charakter. Wyjątki jednak tylko potwierdzają u mnie pewne reguły.

Średnica, w odróżnieniu od wielu słuchawek konkurencji, jest w M2 o wiele bardziej bezpośrednia, ale mimo wszystko niepodkoloryzowana w żaden znaczący sposób i jednocześnie bardzo podatna pod tym względem na wszelkie zagęszczenia źródła, które są w stanie ją nieco wyciągnąć w górę na jakości. Na wielu urządzeniach będzie można zarzucić jej zbytnią neutralność, bierność i jałowość, a czasami nawet i na gęściej grających da się wyczuć przebijający się miejscami jej prawdziwy charakter, ale akurat takie właśnie urządzenia wydają się być dla nich najlepszymi kompanami. Gdy średnica nabierze ciepłoty, staje się jak najbardziej akceptowalnym i całkiem przyjemnym w odbiorze zakresem. Przesłuchując ścieżki dźwiękowe z Kara no Kyoukai autorstwa Yuki Kajikury miejscami było pod tym względem naprawdę dobrze, zwłaszcza w partiach fortepianowych. Nie było też żadnych problemów z co bardziej problematycznymi utworami, w których średnica M2 generalnie nie wykazywała słyszalnych tendencji do kompresji czy też jazgotliwości. Uważam zatem, że ten konkretny zakres pasma jest najlepiej zachowującym się spośród całej plejady i najlepiej wyszedł Brainwavzowi w tym modelu.

Góra jest moim zdaniem trochę zbyt wycofana, ale na szczęście nie posiada jakichś szczególnych defektów jakościowych. Realizowana jest w cieniu dwóch pozostałych obszarów tonalnych i to właśnie przez to ma się wrażenie ciemności i pewnej duchoty w M2. Na źródłach niewykazujących tendencji do basowego grania jest na tyle wyczuwalna, że nie powinno się stwierdzić rażących jej ubytków, z drugiej strony też nie będzie nigdy sypała sybilantami. Po prostu jest i będzie wycofana, także jasno grające w tym względzie źródła są dlań jak najbardziej wskazane, choć prawdopodobnie i tak będzie można czuć pewien jej niedostatek, przede wszystkim najwyższych partii.

Sytuację w tym miejscu mogą poprawić na całe szczęście zawarte w zestawie pianki Comply, które przy niepełnym umieszczeniu w kanale trzymają się na tyle pewnie, że nie wypadną nawet przy gwałtownych ruchach głowy i jednocześnie wpuszczą do środka trochę więcej powietrza, nieco ją rozjaśniając bez jakichkolwiek efektów ubocznych. Ich wpływ na pozostałe tony jest niemal zerowy, zatem w przypadku stwierdzenia zbytniej duszności i wycofania górnych rejestrów ogromnie zachęcam do wypróbowania ich, jako zamienników oryginalnych tipsów silikonowych.

Stereofonia w M2 jest poprawna, ale głównie realizowana w ramach wychylenia lewo-prawo, z czym radzą sobie zdecydowanie lepiej, niż z zakresem przód-tył, przyjmując kształt mocnej elipsy. Można powiedzieć, że scenicznie prezentują standardowy dokanałowy poziom, zatem nie trzeba specjalnie się o ten aspekt w nich zamartwiać.

Brzmienie – sumarycznie
Brainwavz M2 na standardowych tipsach grają jak prawdziwa mieszanka dobra ze złem. Podobała mi się bezpośrednia i neutralna średnica, z którą można się bardzo obszernie bawić uzyskując w ten sposób wygodny punkt wyjściowy do jakichkolwiek dalszych modyfikacji, z drugiej strony góra okazała się nieco zbyt wycofana jak na mój gust, a bas był dokładnie tym, którego starałem się zawsze unikać, którego nie lubiłem i przy którym nie mogłem zbyt długo wytrzymać. Mój idealny bas to mieszanka kontroli z dynamiką, detalicznością i bogactwem, która będzie się zawsze w spójny sposób łączyła ze średnicą. Oczywiście to nie jest ta półka cenowa, aby oczekiwać tu absolutnej perfekcji w tym zakresie, ale nie zmienia to faktu, że bas mógłby być w nich po prostu lepszy. Zatem za średnicę i możliwości – duży plus, za moim zdaniem zbyt twardy bas i troszkę zbyt wycofaną górę – minus, choć tutaj wyraźnie pomóc mogą dołączone do zestawu pianki Comply.

Porównanie do M5
Ciekawym aspektem jest tutaj fakt, że kosztują więcej, niż np. stojące wyżej od nich w numeracji M5, jednocześnie nie uważam ich za model od nich gorszy. Wręcz przeciwnie – bas okazywał się podczas odsłuchów mniej męczliwy, średnica była lepiej oferowana słuchaczowi, jedynie góra nie dotrzymywała kroku. Wygląda więc na to, że Brainwavz nie tworzy modeli na zasadzie progresu, tak jak chociażby Westone, choć to już nieco inna para kaloszy i przytaczanie ich w roli przykładu jest z mojej strony nieco chybione. Niemniej jednak chodzi o to, że M5 nie są następcą M2 i na odwrót, M2 nie są gorszym wydaniem M5. To po prostu inny dźwięk, względnie na tym samym poziomie jakościowym, ale mimo wszystko różnie „sprzedanym”, stąd wszelkie różnice i ostateczne stwierdzenie, że coś gra lepiej lub gorzej.

Zastosowanie, źródło i opłacalność
Dopiero tutaj trafia przysłowiowa kosa na kamień, ponieważ prawdopodobnie bez wrzucenia do akustycznego kotła korektora graficznego nie da się uzyskać dla nich optymalnych warunków dźwiękowych. Przede wszystkim proponowałbym dobierać im źródła, które grają bardzo słabym basem, ale za to gęstą, kolorową średnicą i wyraźną, jasną górą. W takich warunkach powinny być w stanie zagrać niemal wszystko to, co na pożarcie im rzucicie. Generalnie w cenie do 200zł, biorąc pod uwagę ich wyposażenie, stanowią pozycję wartą rozważenia.

Podsumowanie
Odsuwając na bok moje osobiste preferencje, M2 stanowią dosyć ciekawą propozycję dla fanów ciemniejszego grania. Dostaniecie w nich sporą dawkę bezpośredniej średnicy i twardego, dynamicznego dołu. Zaciekawią też wszystkich tych, którzy mają dość przykrych doświadczeń natury praktycznej z produktami konkurencji: przerywającymi się kablami czy kiepskimi gumkami. To też jeden z tych modeli, które co prawda nie są idealne i mają swoje wady, ale można jednocześnie z nimi zrobić więcej, niż z pozostałymi, aby osiągnąć względnie satysfakcjonujące brzmienie. Kuriozalną faktycznie jest sytuacja, w której numeracja tych słuchawek wskazuje na bycie modelem niemal najniższym w ofercie, a jednocześnie dźwiękowo okazuje się być zupełnie odwrotnie.